„Nic pani nie powiedziałem, tylko
strzępki” – mówi jeden z bohaterów Czarnobylskiej
modlitwy. I taka jest ta książka: to zbiór strzępków myśli, z których
Swietłana Aleksijewicz utkała przejmującą, wielogłosową opowieść. Opowieść
tych, którzy przeżyli katastrofę jądrową z 1986 roku: mieszkańców strefy, likwidatorów,
przedstawicieli ówczesnej władzy. Ich urywane, czasem brzmiące niewiarygodnie, niekiedy
pozbawione sensu zdania, pełne są silnych, na ogół nietłumionych emocji - rozpiętych
między krzykiem rozpaczy a intymną modlitwą[1],
między patosem a czarnym humorem.
"Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej" (Kapuściński)
ABCHAZJA
(4)
ARMENIA
(5)
CZARNOBYL
(5)
Do poczytania
(3)
GRUZJA
(15)
IZRAEL
(1)
Jerozolima
(4)
KIRGISTAN
(11)
KolejNaOpowieść
(1)
Lwów
(1)
NEAPOL i wybrzeże Amalfi
(4)
Przeczytane/zobaczone
(3)
SYBERIA
(8)
Turcja
(3)
UZBEKISTAN
(2)
WENECJA
(1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CZARNOBYL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CZARNOBYL. Pokaż wszystkie posty
Przerażający krajobraz nuklearny – Prypeć (cz.2) i martwa wioska pod Czarnobylem
standardy
starczyło dla ledwie 4 osób, i nie byłam wśród tych szczęśliwców, niestety),
gdzie co prawda kaloryferów szabrownicy nie okradli, jest jednak tak zimno,
jakby nikt tu nie ogrzewał od co najmniej 30 lat. Śpię w ubraniach i w
płaszczu, przykryta 3 kocami. Ledwo mogę się ruszyć, a i tak zamarzam. Na
dworze 0 stopni, w środku mam wrażenie niewiele więcej. Wypity wcześniej koniak
pozwala na szczęście zasnąć choć na chwilę.
Rano wita nas piękne jesienne
słońce, temperatura nie przekracza jednak kilku stopni. Wracamy do opuszczonej Prypeci.
Koniec świata w Prypeci (Czarnobyl cz.3)
![]() |
| Prypeć przed eksplozją w elektrowni "Czarnobylskaja". http://planetelittlebuzz.blogspot.com/2013/05/the-ghost-city-of-pripyat.html |
To miało być idealne, radzieckie
miasto, miasto dzieci i róż - spełnienie marzeń o ziemskim raju. Wybudowano je
dla pracowników elektrowni i ich rodzin w latach 70. XX wieku. Sprowadzono inżynierów,
naukowców, nauczycieli i prostych robotników z wielu stron kraju. W wielkich betonowych
blokach urządzono im mieszkania - komfortowe, przestronne (zwłaszcza jak na
ówczesne czasy), otoczone zielenią i wielkimi klombami kwiatów – nie
powstydziłby się ich pewnie sam le Corbusier. Nie postawiono ani jednej cerkwi,
wybudowano za to szpital, szkoły, wesołe miasteczko, nowoczesny basen i kilka
przybytków kultury. A sąsiedztwo lasu i rzeki stanowić miało przeciwwagę dla rozrastających
się nieopodal budynków elektrowni.
Los jednak po raz kolejny zadrwił
z utopijnych tęsknot człowieka.
Elektrownia Czarnobylska i Oko Moskwy (cz.2.)
Kilka kilometrów za Czarnobylem znajduje się wieś Kopaczi – a raczej znajdowała, bo niewiele z niej zostało. W ramach eksperymentu władze zadecydowały bowiem nie tylko o całkowitej ewakuacji ludności, ale też o rozebraniu i zakopaniu domów. Kopano wielkie doły, następnie chałupy oblewano wodą, by nie roznosiły radioaktywnego pyłu, a potem, przy pomocy dźwigów, umieszczano je w tych dołach wraz z całą ich zawartością. I zasypywano ziemią. Dziś śladami dawnego życia są tylko kopce (tzw. mogilniki) oznaczone międzynarodowym symbolem promieniowania oraz jedyny zachowany budynek - dawne przedszkole. Jego okazały, choć nietypowy, jak na ówczesne architektoniczne trendy, biały portyk z trudem przebija się przez zarośla i krzaki. Wewnątrz niewiele ocalało: kilka łóżek, dziecięcych szafek, porozrzucane (i w dużym stopniu zaaranżowane przez fotoreporterów) zabawki i książki.
Czarnobyl i Prypeć 30 lat po katastrofie (cz.1)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


